Amerykańskie lekarstwo na europejską gorączkę

Podczas gdy Europa zażywa jedną pigułkę na wstrzymanie postępów choroby, a na drugą się krzywi ze względu na jej gorzki smak, to azjatycka konkurencja przegrupowuje swoje siły, intensyfikując działania we wschodnich regionach Europy, podpisując umowy o wolnym handlu (szczególnie Koreańczycy), dzięki temu obniżając koszty różnorakich podatków i tym samym dostosowując się do panujących warunków rynkowych. Również konkurencja z Indii i Chin nie śpi i stara się podjąć współpracę z którymś z europejskich producentów lub nawet przejąć pakiet kontrolny nad nim – przykład Geely i Volvo, które sfinalizują transakcję prawdopodobnie w maju bieżącego roku.  Jeśli takie informacje nie działają wystarczająco pobudzająco na decydentów, to może fakt, że drożejące surowce, trudniejsze uzyskiwanie kredytów i zapowiadane podwyżki podatków w największych gospodarkach, wpłyną na mobilizację odpowiedzialnych managerów. Przykładowo rząd Wielkiej Brytanii ogłosił podwyżkę podatku od towarów i usług z 17,5% do 20% - przypomnijmy, że w Polsce od dawien dawna doliczamy 22%, a możliwość odliczenia tego podatku przez firmy często staje się decydującym czynnikiem o zakupie nowego auta. Tej możliwości nie mają zwykli konsumenci. Jeśli chodzi o Zachodnią Europę, to podany przykład wzrostu ceny auta o 2,5% wydaje się niewielki w skali kwoty potrzebnej na nowy egzemplarz, ale jest na tyle zniechęcający do zakupu, że z pewnością wydłuży to okres eksploatacji obecnych pojazdów o co najmniej rok lub dwa. Tyle czasu mogą nie mieć koncerny produkujące auta i bez odpowiednich działań dalszy rok kłopotów może doprowadzić je na skraj bankructwa.

Do obrazu nędzy i rozpaczy dorzućmy jeszcze czynnik ochrony środowiska, na który koncerny samochodowe wydają niebotyczne sumy pieniędzy, a których w rzeczywistości nie mają. Można powiedzieć, że na przestrzeni zeszłej dekady znaczenie wyrażenia „ochrona środowiska” zmieniono - z walki z kopcącymi samochodami na walkę z ociepleniem klimatu. W świetle ostatnich doniesień prasowych i braku ustosunkowania się do sprawy w jednoznaczny sposób przez grono naukowe, można co najmniej wątpić, że to człowiek jest autorem globalnych zmian w klimacie oraz, że lodowce wcale tak szybko nie znikną, jak dotąd nas tym straszono. Wynikało by z tego, że szeroki strumień pieniędzy idzie w błoto. Koncerny zamiast działać efektywnie finansowo ulegają presji rządów i korzystają z zapomóg. Najlepszym przykładem jest Renault, które wycofało się z planów przeniesienia produkcji małego Clio do Turcji, podobnie sprawa ma się z Peugeotem, który miał w planach przeniesienie części produkcji do któregoś z krajów Europy Wschodniej. W świetle takich faktów prawdopodobne stają się zatem doniesienia o naciskach na Fiata, w związku z przeniesieniem produkcji małej Pandy do Włoch. Przykład na to, co się dzieje, kiedy czeka się do ostatniej chwili z ważnymi decyzjami zaprezentował Saab, kiedy to uratowano go od bankructwa praktycznie w ostatnim momencie. Niby wszyscy się cieszą, że Saab przetrwa dzięki Spyker-owi, który zatrudnia zaledwie 90 osób, ale oczywistym jest, że część załogi zostanie zwolniona, a moce produkcyjne „dostosowane” do ok. 100 tys. egzemplarzy rocznie. W tej sytuacji producent zostanie zmarginalizowany, a klientami będą jedynie fani marki.

Podsumujmy – mamy dwie pigułki – jedna, to dotacje na pobudzenie koniunktury, druga, to dostosowanie mocy produkcyjnych do popytu. Spytacie pewnie skąd wiemy, że „zażywanie” dwóch pigułek pomoże schorowanej branży? Otóż wiemy – od jakiegoś czasu docierają coraz to lepsze wiadomości z rynku amerykańskiego, najświeższa z nich mówi o koncernie GM, który zainwestował 1,4 miliarda dolarów w swoje fabryki i stworzył 5500 nowych miejsc pracy. W mieście Lordstown, gdzie znajduje się kompleks fabryk, GM otworzył trzecią zmianę, przywracając do pracy 1200 pracowników. Wszystko za sprawą znanego u nas już modelu, a nowości w USA – Chevroletowi Cruze. Biorąc pod uwagę, że będzie to ulubiony  przez Amerykanów niewielki sedan, o ekonomicznym silniku, sprawdzonej konstrukcji i o dobrej jakości wnętrzu, to należy mu wróżyć sukces rynkowy. Czy w Europie doczekamy się podobnych wiadomości? Czy w Europie doczekamy się tańszych samochodów? Owszem, ale najpierw ze strony Azjatów.

Tekst na podstawie felietonu Neila Wintona „Europe needs some U.S. medicine to cut costs, overcapacity”

Korekta tekstu: Cezary Andruszkiewicz

Dyskusja na forum

 

poprzednia strona

No Comments Yet.

Leave a comment