Relacja ze zlotu AECC Olesno 2010


W ostatni weekend maja w Starym Oleśnie odbył się już po raz siódmy zlot aut amerykańskich organizowany przez American Eagles Car Club. Redakcja roadrunners.pl pojawiła się na zlocie w komplecie już w piątkowy wieczór w składzie: Naczelny, czyli piszący te słowa oraz Cezar i Karlone.

Każdy z nas przyjechał swoim amerykańcem, jakoś tak się złożyło, że wszyscy posiadamy Fordy. Były więc dwie Crown Victorie i jeden Taurus. Na wjeździe na ośrodek ANPOL, który co roku gości zloty AECC, należało zapłacić 80 złotych jeżeli nie jest się formalnym członkiem klubu. W cenie organizator zapewnił pole namiotowe na dwa dni oraz różne atrakcje, jak chociażby występ zespołu muzycznego sobotniego wieczoru oraz nagrody rzeczowe dla właścicieli najładniejszych aut.

Po rozbiciu obozu z dala od głównego “miasteczka namiotowego” udaliśmy się do ośrodkowej knajpki gdyż na wieczór zaczął siąpić deszcz. W międzyczasie poznaliśmy kilku ciekawych miłośników amerykańskiej motoryzacji oraz artystę o pseudonimie Kfiatek, który zajmuje się pinstripingiem, czyli malowaniem kolorowych wzorów na czym tylko się da, głównie jednak na samochodach i motocyklach.

Ośrodek AnpolNastępnego ranka wszystkich zlotowiczów, którzy smacznie spali (byli bowiem tacy którzy w ogóle w nocy nie spali) zbudził dźwięk syreny amerykańskiego ambulansu i nawoływanie do wczesnego wstawania. Sobotni poranek przywitał nas słońcem i nadjeżdżającymi zewsząd kolejnymi przepięknymi autami. Do południa większość powierzchni ośrodka była już pokryta pojazdami wszelkiej maści których cechą charakterystyczną były duże silniki, słuszne rozmiary i wyjątkowość, której poczucia nie dają samochody europejskie czy japońskie. Po oficjalnym przywitaniu wszystkich zlotowiczów przez prezesa AECC – Duke’a i zaprezentowaniu klubów ruszyła parada ulicami Olesna. Z początku prowadziła bezdrożami, by na końcu przejechać przez centrum miasta. Tłumy Oleśnian pozdrawiały uczestników parady mimo, że robiliśmy spory hałas i zakorkowaliśmy pół miasta. Samochodów biorących udział w paradzie było grubo ponad 50. Na zakończenie zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej z racji tego, że połowa samochodów wymagała dotankowania, w międzyczasie kilku śmiałków uświetniło ten postój paleniem gumy. Po powrocie do przepięknego ośrodka ANPOL można było przez mikrofon opowiedzieć o swoim aucie aby wzbogacić co nieco zwiedzających w wiedzę na temat amerykańskich pojazdów. Nie bez dumy przyznam, że razem z Karlone jako pierwsi postanowiliśmy opowiedzieć o naszych wyjątkowych policyjnych furach i nasza prezentacja cieszyła się dużym zainteresowaniem. Kolejnym punktem programu były wybory najładniejszych samochodów, których właścicieli obdarowano pamiątkowymi pucharami. Główną nagrodę otrzymał Seweryn, który w Oleśnie pojawił się przepięknym El Dorado convertible.

Kfiatek podczas malowania W międzyczasie Kfiatek pod specjalnie w tym celu rozstawionym namiotem malował samochody uczestników zlotu. Pod pędzel trafił Taurus naszego redakcyjnego kolegi – Cezarego. Wzór, jaki po godzinie pracy naszego mistrza pojawił się na tylnej klapie Byka przekroczył nasze najśmielsze oczekiwania. Piękny. Jeżeli chcielibyście poczytać o pinstripingu już niebawem redaktor Kfiat wprowadzi was na łamach Roadrunners.pl w tajniki tej sztuki.

Ekipa RoadRunners.plW sobotę na zlocie pojawiło się także mnóstwo zwiedzających, którzy cieszyli oko amerykańskimi autami wszelkiej maści, od pickupów i salonek do przepięknych, długich sedanów. Wieczór uświetnił występ zespołu, który jednak nie zagrał zbyt ciekawie. Repertuar pomiędzy szantami, country i punk rockiem nie do końca pasował do atmosfery imprezy. Większości jednak zabawowy nastrój udzielił się do tego stopnia, że szli spać dopiero o świcie. W niedzielę teren ośrodka ANPOL powoli pustoszał, każdy wracał do swoich codziennych obowiązków, do pracy, do rodziny. Warto było jednak przyjechać taki kawał mimo, że było słychać już podczas zlotu głosy niezadowolenia. Przede wszystkim atmosfera imprezy i możliwość spotkania się z interesującymi osobami były tym, co warto zapamiętać. Wypada jednak zauważyć, że jest to integracyjny piknik nad jeziorem, dlatego jeżeli ktoś oczekuje atrakcji, wyścigów, palenia gumy, wystawców i tłumu gapiów będzie trochę rozczarowany. Z drugiej strony, także tego rodzaju imprezy, gdzie można zapomnieć o problemach życia codziennego, świetnie się bawić we wspólnym gronie w otoczeniu przyrody i samochodów są potrzebne naszej amcarowej braci.

Zapraszamy do obszernej galerii zdjęć ze zlotu oraz do zabrania udziału w dyskusji na naszym forum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *