“Taki zwykły i taki fajny” – Chevy Caprice


Nadtytuł cytuje słowa komentarza jednego z przypadkowych przechodniów, który był świadkiem sesji fotograficznej z udziałem granatowego Caprice. Słowo „fajny” nie jest zbytnio lubiane przez polonistów. Ponieważ zostało wypowiedziane w odniesieniu do jednego z fundamentalnych symboli amerykańskiej motoryzacji, robimy jednak wyjątek.

 

Zapraszamy do przeczytania kolejnego artykułu na naszej stronie, który ukazał się, mniej więcej 10 lat temu, w magazynie Auto po gwarancji. Udało nam się opublikować ten tekst dzięki pomocy autora Jacka Ambrozika – aktualnie www.noweauto.com.pl oraz pomocy forumowiczów glapsona i BartkaV8. Kolejne artykuły z Auta po gwarancji są w przygotowaniu.

 

Chevrolet to marka, która w koncernie General Motors symbolizuje wysoką jakość wykonania oferowaną za możliwą do przyjęcia przez przeciętnego Amerykanina, niezbyt wygórowaną cenę. Dodatkowym atutem jest pozytywny wizerunek, budowany przez lata przychylnymi opiniami mechaników, specjalistów od tuningu, sukcesami w sporcie oraz reklamami tworzonymi z udziałem najpopularniejszych ludzi Ameryki. W gamie Chevroleta znajdziemy w zasadzie wszystkie rodzaje samochodów. Caprice widoczny na zdjęciach, to klasyk w gamie samochodów „zwykłych”.

blank blank

 

Analizując historię klasycznych limuzyn Chevroleta można zauważyć ciekawą politykę marketingową firmy. Przed oficjalnym uruchomieniem produkcji nowego modelu, jego innowacyjną koncepcję testuje się wcześniej jako „wersję specjalną” innego modelu, będącego już w produkcji masowej. Mówiąc bardziej obrazowo – Caprice zadebiutował w roku 1965 jako… wersja specjalna modelu Impala. Impala – z kolei – debiutowała w roku 1958 jako wersja specjalna modelu Bel Air. Jak widać, taki oryginalny sposób promocji eliminuje ryzyko porażki.

Jeżeli auto nie spodoba się kierowcom – nic straconego. Po wyprodukowaniu limitowanej ilości egzemplarzy produkcja zostaje wstrzymana, a „ekskluzywny model” może stać się gratką dla kolekcjonerów. Jeżeli projekt się spodoba, trafia do produkcji jako oddzielny model i jest skazany na sukces.

Wróćmy jednak do Chevroleta Caprice. Jego narodziny spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem kierowców. Pierwsza „próbna seria” oferowana pod szyldem Impali nosiła nazwę Caprice Custom Sedan. Miała poprawione zawieszenie, ramę o podwyższonej wytrzymałości oraz pewne charakterystyczne elementy stylistyczne. Istotną różnicą pomiędzy Caprice, a Impalą był zredukowany poziom wyposażenia i wykończenia. Pozwoliło to na ograniczenie ceny, przy zachowaniu najważniejszych użytkowych walorów auta. Konstruktorzy konfigurując model Caprice zapewne bardzo poważnie liczyli się z oczekiwaniami odbiorców instytucjonalnych, np. Policji, która z powodzeniem eksploatowała modele Bel Air i Impala, ale równolegle korzystała także z aut konkurencji (Ford, Chrysler). GM musiał zatem zrobić wszystko, aby utrzymać przy sobie tak wymagającego, strategicznego odbiorcę.

Wystarczył niespełna rok i okazało się, że konstrukcja bardzo przypadła kierowcom do gustu. Chevrolet sprzedawał już Caprice jako oddzielny, niezależny model. W pierwszym roku produkcji sprzedano więcej modeli Caprice niż Impali. Obok wersji czterodrzwiowej (sedan) pojawiło się także kombi (wagon) i dwudrzwiowe coupe. Dostępne były także specjalne, luksusowe wersje – z pluszową tapicerką foteli, wykładzinami dywanowymi i drewnianymi aplikacjami wnętrza.

Początkowo pod maskę trafiły jednostki 283 ci Small Block 195 KM, 396 ci Big Block Turbo-Jet 325 KM oraz najmocniejsza w owym czasie jednostka Chevroleta 427 ci Big Block 425 KM.
(ci = cubic inches = cale sześcienne – przyp. red. RoadRunners.pl)

Wraz z upływem lat Caprice był systematycznie modernizowany, jednak jego najważniejsze elementy pozostawały bez zmian. Chodzi tu przede wszystkim o ramę nośną, korzystną relację wartości do ceny oraz pakiety Heavy Duty, czyli montowane na zamówienie wzmocnienia ramy, układu chłodzącego, hamulcowego i kierowniczego.

W roku 1990 zaprezentowano nową generację modelu Caprice z nadwoziem o opływowych, bardziej nowoczesnych kształtach. Nadal był to jednak ten sam okazały samochód z tylnym napędem, zbudowany na solidnej ramie. Konserwatywna idea przetrwała aż do roku 1996. Wtedy Caprice został wycofany z produkcji. Jego miejsce zajęła na nowo Impala – tyle, że była to już konstrukcja samonośna z przednim napędem. Dla wielu to już nie było „to”. W tym wypadku słowa uznania należą się ekipie Forda, która specjalnie z myślą o konserwatystach do dziś utrzymuje w ofercie „pełnogabarytowy” model Crown Victoria. Jest to bezgranicznie klasyczny sedan z tylnym napędem zbudowany na ramie.

(Ford utrzymywał Crown Victorię przy życiu przez kolejne 15 lat, po zakończeniu produkcji Caprice’a przez GM, jako jedynego sedana opartego na ramie w USA. Rok 2011 jest ostatnim rokiem produkcji modelu Crown Victoria, który od 2008 roku był sprzedawany tylko na zamówienia rządowe – dop. red. RoadRunners.pl)

Caprice Sedan

blank blank blank blank

 

Wróćmy jednak do Chevroleta. Bohaterem naszego materiału jest Chevrolet Caprice w wersji sedan oraz jego bliski „krewniak”, czyli kombi w nadwoziu produkowanym w latach 1981 – 1990.

Zacznijmy od granatowego sedana. Wersja widoczna na zdjęciach, oznaczona jako Brougham, była czymś w rodzaju edycji specjalnej z maksymalnym pakietem wyposażenia. Z oficjalnej, prasowej strony General Motors (media.gm.com) wynika, że modele Brougham wprowadzono do sprzedaży w roku 1986. Wszystkie elementy stylistyczne widoczne na zdjęciach są seryjne. Wyjątkiem jest jedynie sportowa kierownica (z Pontiaca GrandAm), która zdradza zamiłowania właściciela do jazdy sportowej.

Jak wspomniano wcześniej, prezentowany model Caprice zbudowany jest na solidnej ramie. Dokładnie ten model ramy stosowany był także we wcześniejszej generacji auta, produkowanej od 1977 roku. Różnice pomiędzy obiema generacjami Caprice widać po szczegółach stylistycznych w części przedniej i tylnej. (Generację o której mowa w artykule oznacza się jako trzecią, trwającą od 1977 do 1990 roku. W roku 1980 dokonano gruntownej rewizji modelu Caprice jednak w nomenklaturze nie traktuje się wersji produkowanej po 1980 jako kolejnej generacji ponieważ zmiany były głównie kosmetyczne. Więcej o historii Caprice’a w naszym artykule: Chevrolet Caprice – legendarny fullsize – dop. red. RoadRunners.pl) 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *