Washington County Sheriff’s car


Współczesny Ford Crown Victoria to wyjątkowe auto i warto przyjrzeć mu się bliżej. Z zewnątrz wygląda dość staroświecko, ponieważ zbudowane jest według starej amerykańskiej recepty. Podobnej długości maska i pokrywa bagażnika, a pomiędzy nimi kabina pasażerska z pochylonymi pod niemal identycznymi kątami szybami – przednią i tylną. Całość jest lekko zaokrąglona, co dodaje trochę nowoczesności wyglądowi, jednak sylwetce tego samochodu daleko do najnowszych trendów designerskich i popularnego kształtu klina.

 

Parking pod biurem szeryfa w Washington county, Missouri Szeryf podczas służby Polska policja też chciałaby takie auta U poprzedniego właściciela auto posiadało koguta

 

Wewnątrz także tradycyjnie i bez rewelacji. Uwagę przykuwa miejsce dla 3 osób na przedniej kanapie, czyli coś, o czym świat motoryzacji niestety już dawno zapomniał. Największymi zaletami tego pojazdu są jego prosta konstrukcja i wytrzymałość, o czym producenci samochodów także zdaje się już nie pamiętają. Współczesne auta są tak złożone i skomplikowane, że nawet żarówkę świateł mijania czy kierunkowskazów trzeba wymieniać w serwisie i posiadać specjalistyczne narzędzia.

Vicky, bo tak ją określają jej miłośnicy, jest inna. Nadwozie samochodu oparte jest na solidnej ramie, do której przymocowane są koła, i na której opiera się cały zespół jezdny z silnikiem i skrzynią biegów. Taka konstrukcja jest cięższa i droższa w produkcji, daje jednak możliwość łatwej wymiany elementów karoserii uszkodzonych podczas wypadku, zapewniając jednocześnie nienaruszalność szkieletu pojazdu podczas większości kolizji drogowych.  Zespół napędowy to także oldschoolowa konstrukcja z umieszczonym wzdłużnie silnikiem V8, za którym znajduje się automatyczna skrzynia biegów. Z niej prowadzi do tylnej osi wał napędowy, który poprzez tylny most dostarcza napęd do kół. 

 

Wnętrze Police Interceptora, okrągłe światło świeci na biało i na czerwono Police Interceptor nie posiada niestety 3-osobowej kanapy z przodu W moim aucie z tyłu jest normalnie, po cywilnemu Silnik V8 o pojemności 4,6L dostarcza 235 KM mocy

 

Jaka jest więc wyjątkowość Crown Victorii? Takich aut było kiedyś przecież mnóstwo. Tak, było, ale już niestety ich nie ma. Większość światowych producentów samochodów stawia obecnie na nadwozia samonośne z umieszczonym w poprzek silnikiem, który napędza przednie koła. Samochód, jak to samochód, każdy sprawdza się w najpopularniejszych zadaniach, ale są dziedziny, w których „przedpotopowe” rozwiązania sprawdzają się najlepiej. To między innymi wymagająca służba w policji, straży granicznej, czy innych służbach porządkowych. Tam samochody spełniają bardzo ważną funkcję, są narzędziem pracy i wymagania im stawiane są bardzo wysokie. Prostota i wytrzymałość samochodu oraz duża pojemność, to także główne priorytety firm taksówkowych oraz firm wynajmujących samochody. Duża ilość sztuk tego samego modelu pozwala na unifikację części zamiennych i przekładanie ich w razie potrzeby bez problemu z jednego egzemplarza do drugiego.

Dochodzimy w konkluzji do kolejnego argumentu potwierdzającego wyjątkowość omawianego pojazdu. Crown Victorii sprzedano od 1992 roku ponad 1,5 mln sztuk. (nie licząc  Grand Marquisa i Town Cara, dane dotyczą aut sprzedanych w salonach). Korzystają z nich aktualnie praktycznie wszystkie agencje rządowe w USA i Kanadzie, większość firm taksówkarskich oraz ogromna liczba firm zajmujących się wynajmem aut i flotową obsługą przedsiębiorstw. Ze śmiałością można więc napisać, że Ford Crown Victoria stanowi kolejne auto koncernu, które będzie zapamiętane na długie lata, jak Ford T czy Ford Mustang – auta, które zrewolucjonizowały w swoim czasie rynek motoryzacyjny, głównie dzięki swojej nieskomplikowanej budowie, niewygórowanej cenie i uniwersalności oraz wpisały się na stałe w krajobraz amerykańskich miast. 

Zdjęcie ze strony importera auta do UK - copcarsdirect.co.uk Auto u poprzedniego właściciela Zaraz po zakupie przeze mnie Tak wygląda świeżo upieczony posiadacz Crown Vic

 

Mam nadzieję, że przybliżając Wam charakterystykę tego modelu stało się jasne, dlaczego uwielbiam ten samochód i marzyłem o jego posiadaniu od kilku lat. Pewnego dnia, oglądając po raz kolejny amerykańskie auta w internecie, nagle dostrzegłem piękno w Crown Victorii. Wcześniej uwielbiałem ostatnią generację Caprice’a, a jeszcze wcześniej zakochany byłem w Chevrolecie Camaro drugiej generacji. W pewnym momencie ich miejsce zajęła Vicky i tak mi zostało na wiele, wiele lat.

Camaro jest pięknym autem, ale nie do końca nadaje się na daily drivera. Nie ma nic innego jak Crown Victoria. Jest szybka, zbudowana według najlepszej recepty, jaką wymyślili Amerykanie na niezawodne auto. Wyprodukowano jej tyle, że z częściami zamiennymi w rozsądnych cenach nie będzie problemu przez kolejne 20 lat. Całość tej argumentacji podsycają filmy, gdzie auto pięknie składa się w zakrętach nowojorskich ulic goniąc za jakimś bandziorem. No i jak tu nie kochać takiego wozu, który budzi podziw i szacunek, będąc jednocześnie ostatnim reliktem najlepszych lat amerykańskiej motoryzacji.

Moim marzeniem była każda Vicky, ale szczególnie upodobałem sobie tzw. wersje detektywistyczne, które oferują wszelkie wzmocnienia wersji policyjnych i polepszone osiągi, jednocześnie zachowując cywilny charakter wnętrza z trzyosobową przednią kanapą na czele.  Trafiają się czasami takie egzemplarze na amerykańskim Ebayu, ale zawsze, kiedy znalazłem taki, który odpowiadał moim założeniom, byłem akurat bez odłożonej gotówki. Drugim problemem był transport ze Stanów Zjednoczonych. Nie mam w tym doświadczenia, a opłacanie firmy, która wszystko załatwia i podstawia auto pod dom mocno zawyża koszty. Nadal byłem jednak gotowy, po zaoszczędzeniu odpowiedniej kwoty, zlecić sprowadzenie upatrzonego egzemplarza jednej z firm tym się zajmujących. 

Papierowy model mojego Szeryfa Kosmetyka ważna rzecz :) blank Do bagażnika wchodzą 2 rowery

 

Tak mijały dni, miesiące i lata, aż pewnego dnia na wyspie Man, gdzie mieszkam od 6 lat, zobaczyłem Crown Victorię i to jeszcze z napisem „Sheriff” na drzwiach. Tego samego dnia widział ją także mój kolega. Serce zabiło mi szybciej, kiedy o niej później rozmawialiśmy. Czekałem tylko, żeby zobaczyć to auto znowu. I zobaczyłem, widywałem je codziennie, bo było zaparkowane niedaleko miejsca, w którym pracowałem.

Jakiś czas później było mi dane w tym aucie usiąść i obejrzeć sobie je dokładnie. Zdarzyło się to na spotkaniu klubu Manx Yanks, o którym pisałem w artykule Amerykany na Manie. Widziałem wtedy Crown Vic na żywo pierwszy raz w życiu. Byłem pod ogromnym wrażeniem. Właściciel był mi znany, opowiedział mi, że kupił to auto przez przypadek. Chciał, podobnie jak ja, kupić wersję policyjną oznaczoną w numerze VIN jako P71. Znalazł taką w Anglii i pojechał zakupić. Okazało się jednak, że była to taksówka przemalowana na biało i tylko udająca auto policyjne. Pokręcił się jednak ze znajomym po okolicy, żeby nie wracać do domu z pustymi rękami. Przejrzał szybko ogłoszenia w internecie i znalazł. Kilkadziesiąt mil dalej stał „Szeryf”, w firmie, która specjalizuje się w sprowadzaniu z USA oryginalnych cop carów. Kilka dni później samochód był już na Isle of Man, zaliczył bez problemu przegląd techniczny i otrzymał tablice rejestracyjne DMN 911A.

Na spotkaniu, na którym miałem przyjemność oglądać to auto byłem swoim Taurusem. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy zobaczyłem, jakie mam „małe” autko. Wracając ze spotkania do domu, część trasy jechaliśmy za Victorią. Niestety, mimo całkiem porządnego silnika o pojemności 3 litrów pod maską Byka, nie mieliśmy zbyt długo przyjemności oglądania zgrabnego tyłu samochodu z bliska. Na każdej prostej znikał w oddali. 

Crown Vic Washington County Sheriff Crown Vic Washington County Sheriff Crown Vic Washington County Sheriff Crown Vic Washington County Sheriff

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *