Ostatni amerykański fullsize – Ford Crown Victoria

Suplement

Moja Crown Vic

 

O samochodzie tym mógłbym pisać w nieskończoność i zapewne tak będzie. Myślę, że w niedalekiej przyszłości pokuszę się o zestawienie suchych danych technicznych i zastosowanych zmian w poszczególnych rocznikach, na razie jednak opiszę historię swojego samochodu oraz auta będącego w posiadaniu jednego z moich redakcyjnych kolegów, także policyjnego Interceptora.

O zakupie Vicky marzyłem od lat. Kochałem wiele różnych amerykańskich aut. Był to Caprice, był także Camaro 2-ej generacji i kilka innych modeli. Zafascynowanie Crown Victorią jednak nie przeminęło jak w pozostałych przypadkach. Można powiedzieć, że przerodziło się w uzależnienie. Tapeta na pulpicie mojego komputera z Vicky. Pełno różnorakich stron internetowych o Vicky w zakładkach mojej przeglądarki. Filmy na YouTube czy codzienne śledzenie rynku wtórnego w celu znalezienia idealnej wersji odpowiadającej moim preferencjom – to objawy tej choroby. Pewnego dnia udało się. Kupiłem swoją Crown Victorię po długiej walce… o niską cenę i to tu, gdzie obecnie mieszkam,  czyli na wyspie Man.

W 2008 roku nagle na drogach pojawił się tutaj ten samochód. Wyspa jest mała, liczy 53 km długości i 22 szerokości więc nietrudno nie zauważyć tak innego auta. Rok wcześniej szukałem CV w Liverpoolu, niestety kiepski stan wypatrzonego samochodu przy dość wysokiej cenie zmusił mnie do rezygnacji z zakupu. Moja Crown Vic była pierwszą Victorią, która pojawiła się na Isle of Man i zapewne ostatnią. Wiedziałem, że muszę ją mieć dlatego śledziłem poczynania właściciela, którego zresztą poznałem osobiście na jednym ze spotkań miłośników amerykańskiej motoryzacji Manx Yanks (około 10-15 osób na całej wyspie). Ku mojej radości samochód pojawił się po jakimś czasie na Ebayu i lokalnych portalach internetowych, niestety cena była dla mnie zaporowa. Po 4 miesiącach obserwacji spadku ceny z racji braku chętnych na posiadanie tego paliwożernego potwora w dobie kryzysu ekonomicznego, zaproponowałem chęć kupna tego auta właścicielowi. Niestety moje możliwości finansowe nadal mocno odbiegały od jego oczekiwań choć te i tak były prawie dwukrotnie niższe od ceny początkowej. Rozstaliśmy się więc po negocjacjach, do domu wracałem swoim Golfem w dieslu… Nie mogłem jednak odpuścić tego samochodu. Był w dobrym stanie, bardzo zadbany, śnił mi się po nocach, a w ciągu dnia powodował, że nie potrafiłem się na niczym skupić. Wiedziałem, że jeżeli to auto opuści wyspę innego już tu nigdy nie zobaczę. Rozpocząłem więc nieśmiałą konwersację e-mailową ze sprzedającym, która trwała przez kolejne dwa tygodnie i zakończyła się moim pełnym sukcesem. Od 1 grudnia 2009 auto jest moje.

 

Co mogę napisać o mojej Vicky? Jak informuje duży oryginalny napis na drzwiach jest to auto należące kiedyś do biura szeryfa w Washington County w stanie Missouri. Dzięki temu, że nie jest to samochód patrolowy policji jego wyposażenie jest ciut bogatsze. Samochód posiada tradycyjną wykładzinę podłogową oraz materiałową tapicerkę tylnej kanapy. Wyposażony jest także w tempomat nie występujący standardowo w wersji P71 oraz jak się niedawno okazało, tylny most jest wyposażony w szperę. Samochód jest także pozbawiony systemu kontroli trakcji oddając pełnię kontroli w ręce kierowcy.
Do tej pory, użytkując samochód 5 miesięcy, nic się nie zepsuło poza brakiem iskry na jednym z cylindrów - pomogła wymiana cewki zapłonowej. Oczywiście auto dostało nowy olej silnikowy 5W20, kilka bezpieczników, które były przepalone, nowe filtry i mnóstwo serca.
Zaletami samochodu są jego wielkość, a przede wszystkim wytrzymałość, pewność trzymania się drogi i majestat z jakim płynie po szosie. Silnik V8 oferuje rezerwę mocy, a tylny napęd mimo, że wymagający dla początkującego kierowcy, pozwala cieszyć się możliwościami jakie oferuje w stosunku do aut FWD. Łatwość dostępu do silnika i osprzętu oraz ogrom informacji na stronach internetowych umożliwiają w wielu przypadkach, samodzielną naprawę lub wymianę podzespołów.
Wady samochodu? Nie ma żadnych, no może poza faktem że dużo pali, a przynajmniej mój egzemplarz – średnio 20l/100km ale wynik ten może być obarczony błędem z racji tego, że nie mam możliwości przetestowania samochodu na płaskich drogach poza miastem. Mógłby też być troszkę głośniejszy choć podejrzewam, że zastosowanie cichego układu wydechowego w policyjnym samochodzie ma swoje uzasadnienie. Można niepostrzeżenie wjechać w jakiś zaułek pełen gangsterów w centrum Nowego Yorku i nagle zapalić światła. A propos świateł, mój samochód ma nadal zamocowane za atrapą chłodnicy LED-y oraz policyjną syrenę, które czasami mam ochotę włączyć.

UPDATE:

Dziś, czyli latem 2016 roku, Vicki jest ciągle ze mną. Przez te blisko 7 lat zainwestowałem w nią dużo pieniędzy, przywracając policyjne wyposażenie, malując nadwozie i odświeżając napisy wg oryginału. Aktualnie więcej stoi w garażu i służy jako auto pokazowe. Pali średnio 14-15l/100km 🙂

 

poprzednia strona następna strona

No Comments Yet.

Leave a comment